Dzisiaj jest piątek, 4 września 2026, 02:52


Nowy temat Odpowiedz Strona 1 z 3   [ Posty: 42 ]
Autor Wiadomość
 Tytuł: mój wypadek (może ktoś zorientowany)
Post: wtorek, 20 września 2011, 15:41 
Prozaik forumowy

Rejestracja: niedziela, 20 stycznia 2008, 18:35
Posty: 358
Lokalizacja: Warszawa
Już myślałem że po kilku sezonach bezpiecznej jazdy ,jestem jak Tomi Li Dżons :lol: z dwunastoma życiami a tu nagle bęc.
Stary jełop w puszce zapomniał co to lusterka,i moto siem potłukło, a razem z nim moja dupa ,kolana,i ogólnie boli mnie w człowieku do tej pory.Policja przybyła ,stary jełop przyjął naukę za dużą kasę że o punktach nie wspomnę :evil:

Jakoś się pozbierałem z tematem , nawet pogodziłem z wcześniejszym końcem sezonu ,ale dziś dostałem pismo z allianza w sprawie likwidacji szkody z oc sprawcy i troszkę krew mnie zalała.

W piśmie lakonicznie stwierdza pan likwidator że koszt naprawy jest duży i proponuje wypłatę 30 % wartości motka z tytułu szkody i sprzedaż mojej maszyny na ichniejszej giełdzie gdzie uzyskam pozostałe środki pokrywające wartość pojazdu .
Nawet maja już nabywcę który chce zaklepać ten biznes :evil:
Problem w tym że ja mam kaprys naprawić moto w zaciszu domowego garażu i posiadać ten sprzęt dalej,(uszkodzenia są ogólnie plastikowe,i dużo obcierek)

Poprosiłem szczegółową kalkulację z której wynika że koszt naprawy motka to 9 tysi,a wartość motka przed szkodą 12 tyś.
Nie znam się na ubezpieczeniach ale słyszałem że z OC sprawcy pokrywa się naprawę do 100% wartości pojazdu.
Mam wrażenie że chcą moturzystę szybko i sprawnie wykiwać.
Czy ktoś otarł się o temat i może coś doradzić ?
Będę pisał odwołanie i warto byłoby się porządnie przygotować

zdrówka


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany)
Post: wtorek, 20 września 2011, 16:58 
Aktywny

Rejestracja: niedziela, 8 lutego 2009, 19:58
Posty: 141
Lokalizacja: OLEŚNICA
Siemka. To jest tylko propozycja likwidatora ,ty nie musisz się na to zgadzać. Przedstawiasz kosztorys naprawczy ,który nie może przekroczyć wartości motocykla i ubezpieczalnia musi to zaakceptować . Jesteś przywiązany duchowo i emocjonalnie do swojego motka i chcesz go dalej mieć i kwita. kosztorys nie może być ''dęty'' najlepiej jeśli zrobi to warsztat motocyklowy /autoryzowany / .


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany)
Post: wtorek, 20 września 2011, 20:59 
Zadomowiony na dobre

Rejestracja: piątek, 2 kwietnia 2010, 13:08
Posty: 1177
Lokalizacja: Okolice Białowieży
Ostatnio siostra miała stłuczkę samochodem, oczywiście na drugi dzień dzwoni ubezpieczyciel że mają już chętnego kupca na "skasowany samochód" po oględzinach przez znajomego mechanika nic takiego nie miało miejsca.

Dzwoń, dzwoń, dzwoń, dowiaduj się i jeszcze raz dzwoń. Po około trzech tygodniach dzwonienia, dowiadywania się, ubezpieczyciel wypłacił CAŁĄ kwotę naprawy, a przed już przysyłał z 20 gotowych pism do podpisu, żeby auto jednak "oddać".


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany)
Post: wtorek, 20 września 2011, 21:53 
Zadomowiony na dobre

Rejestracja: poniedziałek, 31 maja 2010, 15:39
Posty: 1612
Lokalizacja: Białystok
Miałem podobnie, z nimi trzeba walczyć to kanalie!! Nie poddawaj sie i wydzieraj każdy grosz, jak poczują że wymiękasz to zabiorą wszystko!. Powodzenia.


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany)
Post: środa, 21 września 2011, 06:58 
Prozaik forumowy

Rejestracja: niedziela, 20 stycznia 2008, 18:35
Posty: 358
Lokalizacja: Warszawa
Golab pisze:
z nimi trzeba walczyć to kanalie!! Nie poddawaj sie i wydzieraj każdy grosz, jak poczują że wymiękasz to zabiorą wszystko!. Powodzenia.



Dzięki Golab przyjacielu, dodałeś mi wiary i siły,tak też myślałem.Walka i tylko walka aż się krew poleje :lol: :lol:
Będzie prowadzić mnie duch Leonidasa "nie dam nic,zabiorę wszystko" :lol: :lol:


"A gdy przyjdą podpalić twój dom,stań u drzwi,bagnet na broń.........."


PS
Najprawdopodobniej będą musieli wypłacić całość z kosztorysu.Z OC sprawcy pokrywa się 100% wart.pojazdu,inaczej niż w AC gdzie jest 70%A gdy wyżej , to tzw.szkoda całkowita.
Był jeszcze wyrok precedensowy z 1980 r. gdzie szkoda była pokrywana do przywrócenia stanu przed wypadkiem bez względu na koszt ,ale po wejsciu do unii przepisy się zmieniły.
Piszę elaborat,zobaczymy co będzie jak zmiękną.


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany)
Post: środa, 21 września 2011, 07:33 
Honorowy bajkopisarz

Rejestracja: piątek, 9 lipca 2010, 07:18
Posty: 916
Lokalizacja: Wawa- Dęblin
Wartość moto po wypadku to jedno, druga sprawa to uszkodzenia twojego ubrania, butów, kasku rękawic, to wszystko powinien wycenić rzeczoznawca przy oględzinach moto. Moto możesz naprawiać do 100% jego wartości i nie mogą tego podważyć, wszystko pokrywa OC sprawcy zdarzenia. Jeśli miałeś badania po wypadku w szpitalu możesz od ubezpieczyciela żądać pokrycia kosztów rehabilitacji bo głowa cię boli albo kolano i nie możesz sobie z tym poradzić.

Moja rada zażądaj ponownej wyceny, porysuj kask i buty, będą musieli to uznać, najwyżej oddasz im ciuchy ale wypłacą Ci ich równowartość. jak chcesz jeździć na tym moto oddaj go do serwisu i tam naprawią go tak jak powinni bo inaczej do ręki dostaniesz kwotę różnicy między wyceną naprawy a wartością moto po wypadku.


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany)
Post: środa, 21 września 2011, 07:52 
Aktywny

Rejestracja: czwartek, 7 października 2010, 08:23
Posty: 157
Lokalizacja: Reda
Mialem podobna sytuacje. Po trzecich ogledzinach rzeczoznawcy wkoncu wycenili jak nalezy. Dodatkowo zwrocili mi za uszkodzony: kask, buty, spodnie, kurtke rekawiczki. Na koniec jeszcze przedstawiem rachunki z leczenia powypadkowego, ktore trwalo 9 miesiecy :lol: i otrzymaem jeszcze odszkodowanie za poniesione straty na zdrowiu. na koncu jeszcze raz z tymi samymi papierami zapukalem tym razem do mojej ubezpieczalni (PZU) i otrzymalem odszkodowanie z NNW.
suma sumarum stao sie tak ze za ten wypadek otrzymalem odszkodowania ok 25tysPLN a motocykl byl warty moze z 7tys.
Sprawca byl ubezpieczony w Ergo Hestia (naprawde nie polecam tej ubezpieczalni)


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany)
Post: środa, 21 września 2011, 07:57 
Zadomowiony

Rejestracja: czwartek, 6 stycznia 2011, 12:14
Posty: 66
marcinjunak pisze:

Moja rada zażądaj ponownej wyceny, porysuj kask i buty, będą musieli to uznać, najwyżej oddasz im ciuchy ale wypłacą Ci ich równowartość.


Z całym szacunkiem kolego, ale za takie działania my wszyscy później płacimy podwyższone stawki. Co innego realne zniszczenia, uszkodzenia etc, i te powinny być regulowane tak jak sobie życzy tego poszkodowany, a co innego tworzenie wirtualnej rzeczywistości, by wyłudzić kasę!

To jest otwarte forum, a Ty zachęcasz kolegę do złamania prawa, i oszustwa, sam łamiąc prawo. Pomyśl trochę zanim zaczniesz takie głupoty pisać.

Wracając do tematu, nie odpuszczaj ubezpieczycielowi, a jak zacznie mącić, ciśniej mocniej. Na autoryzowany warsztat też uważaj, bo mam wrażenie że oni też mają jakieś układy z ubezpieczycielami i wciskają kit o tym, że nie mogą naprawy zrobić na oryginalnych częściach etc (mój przypadek).


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany)
Post: środa, 21 września 2011, 08:35 
Zadomowiony na dobre

Rejestracja: wtorek, 13 kwietnia 2010, 09:16
Posty: 1338
Lokalizacja: Południowa Wielkopolska
Jak stare jest moto? Zgaduje,ze powyzej 3 lat (5?). Wtedy ubezpieczyciel nie ma obowiazku naprawiac na orginalnych czesciach. Pamietaj o tym. Inna sprawa,ze zamiennikow do moto czesto nie ma.

A o rysowaniu kasu etc. to zapomnij. Pomijam juz aspekt morlanosci, ale moze sie zdarzyc, ze np. rzeczoznawca gdzies przypadkiem mogl miec w kadrze Twoj kask czy nawet wykorzystujac Twoja nieuwage pstryknac zdjecia kasku czy ubrania. U mnie jak przyszed wyceniac to gnida porobil zdjecia garazu. Na pytanie co wyprawia na poczatku krecil,ze musi sprawdzic w jakich warunkach trzymany jest "wrak" a pozniej przyznal,ze to wewnetrzne wytyczne. Ot taka ciekawostka.


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany)
Post: czwartek, 22 września 2011, 14:31 
Aktywny

Rejestracja: piątek, 5 stycznia 2007, 09:08
Posty: 146
Lokalizacja: Warszawa
W kazdym roku uzytkowania ubrabnie, buty i kask tracą w oczach ubezpieczyciela 20% wartości (nawet producent kasku zazwyczaj okresla jego zywotnosc na 5 lat i po tym zaleca wymiane na nowy), wiec mając udokumentowaną date zakupu ,wartośc policzą ci od obecnej wartosci rynkowej. Kask po uderzeniu o ziemię traktowany jest z miejsca jako zniszczony. Jak postanowisz przygarnąć odszkodowanie za ubranie, najpewniej zabiorą Ci stare ubranie, tylko po to by je zniczyć i byś wiecej kasy na nie nie wycyganił. My patrzymy na nich jak na oszustów a oni na nas, a interes sie kręci.


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany)
Post: czwartek, 22 września 2011, 14:52 
Prozaik forumowy

Rejestracja: środa, 1 sierpnia 2007, 16:53
Posty: 393
Lokalizacja: Bydgoszcz
Mój znajomy na takie okoliczności, a miał ich kilka, idzie zaraz do radcy prawnego. Prawnik pisze stosowne pismo i wysyła ze swojej kancelarii. Podobno po takim piśmie kończą się wszelkie dyskusje i ubezpieczalnia zaczyna normalniej postępować,
pozdrawiam


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany)
Post: wtorek, 27 września 2011, 07:26 
Początkujący

Rejestracja: czwartek, 22 września 2011, 19:08
Posty: 33
Strona WWW: http://www.advtrip.pl
Lokalizacja: Zabrze
a więc tak ..... ważne jest (bardziej korzystne w Twoim wypadku) aby nie powstała szkoda całkowita ! To znaczy aby koszt naprawy nie przekroczył wartości rynkowej Twojego motocykla (informacje o wartrości rynkowej dostarczy Ci EuroTAX - posiada go praktycznie każdy agent ubezpieczeniowy)
Jeżeli naprawa nie przekracza tej wartości to:
- udajesz się do Biegłego Sądowego - rzeczoznawcy i prosisz o sporządzenie wyceny naprawy
(ważne aby był Biegły Sądowy - to musisz sprawdzić)
Opinia taka to koszt ok 200 zł. Można ją sporządzić na podtsawie protokołu oględzin z
ubezpieczalni jak i z natury czyli z motocykla
- przedstawiasz swoją wycenę u ubezpieczyciela z prośbą o jej akceptację (w tym wypadku
Allianz) Taka opinia będzie różniła się pewno znacznie od tej sporządzonej przez likwidatora.
Szczególnie w wartościach części oraz roboczogodzinach naprawy. Dodatkowo likwidator
pewno policzył tzw. amortyzację.
Jeżeli szkoda jest likwidowana z OC sprawcy to:
- ubezpieczyciel nie może liczyć amortyzacji
- przedstawiać do wyceny tzw. zamienników itp.
To opisane jest w ustawie o ubezpieczeniach !!!

Tu na 90% zweryfikują swoją wycenę i poinformują Cię, że wypłacą odszkodowanie w tej formie jeżeli dokonasz naprawy u autoryzowanego dealera i przedstawisz faktury !
Nie masz takiego obowiązki - motocykl możesz zakopać w ogródku w takim stanie jakim jest lub sprzedać go uszkodzonym a odszkodowanie należy Ci się jak psu buda !
Najprawdopodobniej wypłacą kwotę ze swojej pierwszej propozycji (no może z małymi modyfikacjami) W tym wypadku oddajesz sprawę do Sądu - fakt trwa to trochę warto !!!
Jeżeli będziesz miał problem to chętnie udostępnie namiary na firmę która pomoże !


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany)
Post: wtorek, 27 września 2011, 07:39 
Zadomowiony na dobre

Rejestracja: wtorek, 13 kwietnia 2010, 09:16
Posty: 1338
Lokalizacja: Południowa Wielkopolska
Bardzo rzeczowy post.
Pytanie: Ile trwa taka sprawa?
Dzieki!


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany)
Post: środa, 28 września 2011, 13:04 
Początkujący

Rejestracja: czwartek, 22 września 2011, 19:08
Posty: 33
Strona WWW: http://www.advtrip.pl
Lokalizacja: Zabrze
...to już od Sądu zależy jego terminów, organizacji itp. Na pewno będzie powołany biegły (stąd ważne aby wycena też przez biegłego była sporządzona), duże prawdopodobieństwo też, że ubezpieczalnia się odwoła od wyroku (myślę, że dla zasady bo taką ma możliwość i sposób rozwiązywania takich spraw - pewno dlatego, że wielu ludzi ze względu na właśnie czas odpuszcza temat) ale konkretnie bo pytasz o czas .... myślę, że do 2 lat !


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany)
Post: środa, 28 września 2011, 15:58 
Początkujący

Rejestracja: poniedziałek, 6 września 2010, 20:11
Posty: 20
Lokalizacja: Wro
a tak przy okazji: warto się mocno zaangażować w tzw. "szkodę na osobie" z którą jest związane nie tylko odszkodowanie (np. za koszty leczenia, dojazdu do lekarza, opieki osób najbliższych czy też specjalnej diety) ale przede wszystkim zadośćuczynienie za doznaną krzywdę, ból i cierpienie. Zasadą jest, że tego rodzaju roszczenia zgłasza się po zakończeniu leczenia ale nie ma przeciwskazań, żeby już na wcześniejszym etapie zgłosić roszczenie częściowe. Bardzo ważne jest każde zaświadczenie od lekarza, ale nie tylko - tu jako poszkodowany możesz trafić na komisję lekarską i ważne jest jak opiszesz swoje dolegliwości (tzn. aby opisać je wszystkie). Podstawowa reguła: masz 3 lata na tego typu zgłoszenie, żeby sprawa nie uległa przedawnieniu.
Przy obecnych tendencjach w zasądzaniu odszkodowań może się okazać, że uzyskasz znacznie wyższą kwotę z tego tytułu niż ze szkody rzeczowej. Za banalne skręcenie kręgosłupa szyjnego można spokojnie uzyskać koło 5 tys


Na górę
 Offline   
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz Strona 1 z 3   [ Posty: 42 ]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Przejdź do:  


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
twilightBB Style by Daniel St. Jules of Gamexe.net
wdrożenie przez iCenter - Strony internetowe Wrocław
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl