|
cyt......(to nie moje wiersze znalazłam w necie) ''Moje wiersze o motocyklach
Podobno nie każdy umie pisać wiersze. I to prawda. Większość amatorskich prób jest raczej żałosna i nie nadaje się do druku, bo szkoda żeby papier cierpiał. Niemniej jednak od jakiegoś czasu czuję zew natchnienia i oto poniżej owoce mojej płodności.
Wiem, nie umiem pisać wierszy, ale to jest pisane od serca, więc NIE ŚMIAĆ SIĘ! :)
[More:]
Wierszyk o chopperze
Stoi motor przed mym domem Bije w gały swoim chromem Chopper to nie byle jaki Gmole, pady, kufry, sakwy Nagle widzę właściciela Przyodziana w skórę sknera Z twarzy jakby Kid Rock stary Spaślak z niego niebywały Siada z miną jak u skina Biedne moto się ugina Trzeszczy, jęczy, krzyczy, płacze Aż mi puścić chcą zwieracze! Zejdź z maszyny głupia krowo! Stań do walki honorowo Nie niszcz bajka ty frajerze Zachowujesz się jak zwierzę Motor służy do kochania Usłysz wszak jego błagania Rocker ruszył tyłek z bajka By przewietrzyć sobie jajka Srebrne ćwieki dumnie pręży Świeci z kasku biały księżyc “Fikasz, synu?” rzecze frajer We mnie bulwers nie ustaje “Szanuj głupku swoje moto Albo przerżnę cię garotą” “Osz ty ch.. ” mówi bajker I zdejmuje już kufajkę Kroczy wolno jak po smole Chyba czas zmówić paciorek Nagle ryk i huk gdzieś słyszę Warczą, krzyczą bycze dysze Dym zza gościa się dobywa Czuć już nawet swąd paliwa Potem huk i trzask i grzmoty Biedny rocker ma kłopoty Gdy otwieram oczy widzę A widokiem tym się brzydzę Zad rockersa całkiem goły Wielki jakby pół stodoły Na nim motor dumnie stoi Niczym rycerz w lśniącej zbroi Niczym lew z bażantem w pysku Lub też Jelcz na wysypisku Nagle motor rzekł te słowa “Przestań swoich niecnych knowań Zad twój łysy jak ta pała Felga ma cię pokarała Teraz cierpisz niczym wieprzek Zad twój wdycha se powietrze” Jaki morał z opowiastki? Szanuj w bajku wszystkie blaszki.
Ścigacz
Miałem sen dziś nieprzeciętny Oto śnił się ścigacz piękny Więc zaspany wstaję z łoża Siłę daje Wola Boża Wstaję, włączam też komputer Wkładam majtki z lisich futer I załączam wnet scigacza /.pl/ Legend wiele ją otacza Bywa tutaj imć Raptowny Co podziwu jest on godny Śmiga bowiem on na gumie No a śmigać nieźle umie Śmiga cwaniak na ścigaczu Laski robią w majtki z płaczu Ścigacz sexy ma plastiki Można robić na nim triki Stoppie, wheelie, highside też Potem tylko panny rwiesz Moto działa na dziewoje Z nim więc ruszać na podboje A rzekomo, jak wieść niesie Na Yamahę dobrze rwie się Na R1 panny lecą Każda z poderwaną kiecą Ścigacz może cię rozerwać I od trudów dnia oderwać Daje siłą do przetrwania Nawet jak nie zjesz śniadania Ścigacz silnik ma po byku Poznasz zawsze po swym ryku Koni wiele w sobie ma Zwykle autostradą gna Lecz uważaj bratku miły Bo dorobisz się mogiły Ścigacz - cudo na dwóch kółkach Nie zapomnij lecz o skutkach Ścigania na swym motorze Uchroń mnie od gleby, Boże! Jak zaryję klatą w drogę Może mi też urwie nogę To już nic wtedy nie zrobię Leżąc w płytkim, mokrym grobie No i po co mi to było? Czy żyć mi się już znudziło? Co też chodzi mi po głowie W ciemnym, zimnym, brudnym grobie? Miłość odpowiedzią na pytanie I motorów pożądanie Tak to motor długi, gruby Doprowadził mnie do zguby Już nie będzie sexy laski Jazdy razem na dwa kaski Koniec z jazdą już na gumie I wożeniem panny dumnie Tego ja już nie nadrobię Leżąc w ciemnym, zimnym grobie
Droga
Droga… Niekończąca się wstęga adrenaliny… Bitumicznie sztuczna skóra Matki Ziemi… ta lepsza… Obejmująca opony czułymi ramionami tarcia niczym najwspanialsza kochanka… Wierna… w zdrowiu i chorobie… Wierna w życiu i wierna w chwili śmierci… Zawsze przy mnie… Górski wij wzbudzający zachwyt w oczach… Prosta strzała dająca kierowcom szanse na zbyt późną naukę łaciny… Droga… moja…
Dawca
Dlaczego nie widzisz we mnie już człowieka lecz tylko organy na które ktoś czeka? Dlaczego gdy tylko mija cię jednoślad przeklinasz w myślach tego, kto go dosiadł? Dlaczego z zawiścią patrzysz na maszynę gdy w pasji i podnieceniu po asfalcie płynę? Ja jestem jak ty, choć tylko w połowie, Nie robi różnicy mój kask na głowie. Ja też chcę przeżyć i dojechać do celu, wyjechać cało z tego życia tunelu. Chcę znów dzisiaj wrócić do domu, do swoich, chcę usta znów poczuć mej pięknej dziewoi, chcę móc spokojnie zsiąść ze swej maszyny, pozwól mi proszę wrócić do dziewczyny… Czemu wzrok twój przykuwa nowych felg polerka? Patrzysz nim wszędzie, tylko nie w lusterka… A potem końca nie ma tłumaczeniom: “Ludzkiego życia ci szaleńcy nie cenią!” Wiesz, nie wszyscy kręcą manetką do bólu, jeździmy też wolniej, spojrzyj czasem, królu. Masz rację, bywa, że to nasza wina, wszak w żyłach nam płynie adrenalina. I nie raz zobaczysz wheelie pod światłami czy rzadziej też burnout Busą z bajerami. Ale zrozum, człowieku, to jest nasze życie! Czemu wciąż szybką śmierć nam wróżycie? Na drodze zmieszczą się też wasze puszki Nie walczmy ciągle o pierwszeństwo dróżki! A jednak ciągle widzę na YouTubie filmy w których rozbija się co rusz ktoś inny. Nie dywaguję czyja to jest wina, czy znów zawiniła adrenalina, czy wasza duma może i zadufanie znów wzbudzą w dziewczynach serc załamanie. A gdy widzę rozbity motor, cicho w duszy się modlę żeby ten, kto na nim jechał, zasiadł jeszcze w siodle. Bo każdy, kto motocykle ceni jest bratem mym szczerym Jest bliski jak rodzina, nie ma tu bariery.
Dla tych, którym szybciej serce bije, gdy suną gromadą, dla tych, którzy dla swej pasji życie na szali kładą, dla tych, co do kresu wędrówki swej już dzisiaj nie dojadą, dla tych, którzy dziś pędzą niebieską autostradą… Dla tych piszę ten wiersz i o nich wciąż myślę w modlitwach by Najwyższy Jeździec na ulicznych chronił ich gonitwach…
Ona…
Jak to jest mieć dwie miłości ponoć w życiu można mieć tylko jedną…
Nad jeziorem stoi ona, piękna, smukła, niewzruszona. Potem znika na dni wiele, duch się snuje w pustym ciele. I gdy znowu ją zobaczę, serce aż z radości skacze. Bo choć widzę ją nieczęsto, w duszy zawsze mam jej piękno. Gdy ją pieszczę i dotykam, cały świat dla mnie zanika. Bo i po co mi świat cały gdy jej oczy mnie porwały? Wcięcie - jakież ono cudne! Zawładnęło mną obłudnie! Gdy nań siadam, podniecenie wnet wypełnia me siedzenie. Delikatne, kruche ciało z moim ciałem się związało. I w tym splocie namiętności tak pozostać do wieczności… I być razem - ja i ona. I ta miłość nieskończona. Dzień w dzień klękam do pacierza. Grzechy me modlitwa zwierza. Proszę Bożej łaskawości: Daj odwagę w tej miłości, niech ta miłość rośnie w siłę, niech jej zawsze będzie tyle, bym każdego dnia o świcie czuł w jej piersi serca bicie. Być gdzieś sami, całkiem sami. Za górami, za lasami. Składać się w kolejny winkiel, i znów pieścić chrom i Nikiel. Szlifów duszy nam oszczędzić, drogą życia razem pędzić…
Która miłość zatem większa? Która trwalsza i pewniejsza? Która nigdy nie zawiedzie, na szczyt pasji mnie powiedzie? To wie dobrze ona sama, moja ciemnowłosa Dama…
Zima
Żywot motocyklisty pełny jest radości, pasji, uniesienia, szczęścia i wolności. Lecz co roku szczęście nagle coś ucina, gdyż po jesieni nadchodzi wszak zima. I znów czerń drogi śnieżny puch przykrywa, a walkę z wytrwałością pogoda wygrywa Więc maszyny nasze zostają w garażu. A serca smutek wypełnia od razu. Bo każdy wie, że w ten czas zimowy zamiera na ulicach ruch motocyklowy. Porzucamy choppery, ścigacze, enduro by na wycieczki udawać się furą. Ale samochody nas nie podniecają, nasz świat jednoślady wszakże napędzają. Więc wszyscy czekamy aż wiosna nastanie i znów na motorach zacznie się śmiganie. I powróci radość, i pasja i szczęście doświadczane w siodle na każdym zakręcie. Więc nadziei bracie, proszę, nie oddalaj, a zimie mówię serdecznie: SPIE……! 19.12.2009 ''
|