Witam serdecznie, na imię mam Marek,
nick fisherking kiedyś sie do mnie przykleił
jeszcze gdy czytywałem plrec [pozdrawiam wszystkich precli :)]
i tak już został.
Śmieszne jest to że nie jestem wędkarzem,
a po rybach wszelkiej maści rzygam.
Mam prawie 40 lat, mieszkam w Łodzi, zacząłem na komarku
kiedy dziadek na wiosce wsadzał mnie miedzy zbiornik,
a siodełko [moszcząc to miejsce jaśkiem z wersalki],
zapinał 1 [w rączce była a mnie siły nie stało :)]
i puszczał swobodnie do parku. Gospodarstwo dziadka było
u wjazdu do parku pałacowego, gdzie wszystkie alejki
zjeżdżałem na klombie robiąc nawrotkę - kończyłem łapany
przez dziadka na podwórku - miałem 6 lat...
Później był romet, wsk 125 - ojca, perkoz -mój i kuzyna,
cz, jawa, simson - w wieku 21 lat motocyklizm we mnie umarł,
a właściwie przerodził się wtedy w pasje 2 kółek napędzanych
siłą mięśni, były obozy rowerowe tułaczka po wybrzeżu
Beskidzie etc...
Koło 30-stki dopadł mnie [przedwczesny]
kryzys wieku średniego
[ img ]
... i pojawił się DR650rse
[jak mi się wydawało wtedy motocykl uniwersalny],
[ img ]
[ img ]
[ img ]
zjeździłem nim Czechy, Słowację, Chorwację i kawał Polski.
Pojawiło się dziecko [Kacper],
[ img ]
[ img ]
traski się skróciły...
czas skurczył, zmieniłem moto na drz400
[ img ]
[ img ]
[ img ]
i śmigam po okolicach...
Przed emerytura :) marzy mi sie jeszcze duży GS
i duża wyprawa z synem [własciwie to z dwoma bo 2 gi w drodze :)],
stąd też póki co o dalszych wyprawach mogę sobie poczytać, miedzy innymi tutaj.
Jeszcze raz wszystkich witam i pozdrawiam.