Dzisiaj jest wtorek, 1 września 2026, 22:51


Nowy temat Odpowiedz Strona 1 z 2   [ Posty: 18 ]
Autor Wiadomość
 Tytuł: Kto jak zaczynał?Czyli poczatki pomykania.
Post: niedziela, 15 marca 2009, 17:56 
Początkujący

Rejestracja: środa, 11 marca 2009, 19:47
Posty: 32
Lokalizacja: wałbrzych
Panowie i panie jako ze mam juz swoje lata[34 he he]prawko na moto od lat 15,wiec mam takie spostrzezenia:
-zaczynajac przygode na 2 kolkach[te nascie lat wstecz] moim ale chyba i wiekszosci motomaniakow mazeniem bylo posiadanie jakiegos ''japonca-czy innego okaza z zachodniej granicy''-cholernie duzo to kosztowalo wtedy
-tak wiec i ja po zaliczeniu polskiej mysli technicznej [wsk,junak]czeskiej[cz ,jawa]jak i tej made in ddr[mz] wreszcie moglem kupic to na co mialem ochote
-z rozrzewieniem wspominam jednak tamte czasy[i motorki]
-,a czym wy zaczynaliscie swoja motoprzygode.

w zalaczeniu moje stare moto ktore z zalem sprzedalem niedawno
pozdrawiam-Jules[ img ]


Na górę
 Offline   
 Tytuł:
Post: niedziela, 15 marca 2009, 22:32 
Szara eminencja

Rejestracja: wtorek, 3 lutego 2009, 18:25
Posty: 12
Lokalizacja: Mikołów
a moje po remoncie tak wygladało ....
http://picasaweb.google.com/lh/photo/Xu ... directlink


Na górę
 Offline   
 Tytuł:
Post: niedziela, 15 marca 2009, 23:29 
Honorowy bajkopisarz

Rejestracja: sobota, 28 lutego 2009, 20:36
Posty: 682
Lokalizacja: dolnośląskie Trzebnica
moja przygoda z dwoma kółkami zaczęła się 19 lat temu i niestety nie było cyfrówek,w związku z tym nie mam foto motorków. A było ich trochę, szkoda że wtedy myślało się tylko jeździe.

ale spróbuje coś po skanować :D


Na górę
 Offline   
 Tytuł:
Post: poniedziałek, 16 marca 2009, 10:46 
Honorowy bajkopisarz

Rejestracja: czwartek, 6 marca 2008, 11:05
Posty: 895
Lokalizacja: Wrocław
u mnie tradycyjnie zaczynało się od motorynki jakieś 25 lat temu .... pierwsza jazda jak miałem 9 lat (czasy komuni) u Kuzyna na wsi i... wjechałem w ziemniaki. Enduro miało być, ale się jakoś kiepsko z pola tym wyjeżdzało ;)
Tak sie gdzięs po osiedlach na motorynce smigało
Intensywnie zaczynałem jeżdzić na simsonie od 13 roku zycia i co roku robiłem nim po 15.000 km (co rok remont - szlif cylindra)

Pozniej ETZ, po tym wreście wymarzony japończyk FZ600 i tak jakoś....

Fot zbytnio nie mam, poszukam może coś znajde to też zeskanuje i dokleje.


Na górę
 Offline   
 Tytuł:
Post: poniedziałek, 16 marca 2009, 11:54 
Zadomowiony na dobre

Rejestracja: wtorek, 18 listopada 2008, 17:59
Posty: 1230
Lokalizacja: Warszawa
O zdjęcia będzie ciężko z tamtej epoki ale i ja u ojca coś poszukam.

1. mój moto to WSK 125 z początku lat '70 wyciągnął mi ją ojciec z składziku rzeczy różnych i rzekł: "masz synu moto, wyremontuj sobie, odmaluj a będzie ci dobrze służył" to były czasy ja 11 lat i zamiast za piłą ganiać w wakacje siedziałem tydzień przy rozebranym moto ale tak to jest jak sie wychowuje praktycznie w garażu :D

2. moto to WSK 175 też z lat '70 maszyna którą chciałem przerabiać (prawie wyszło enduro :wink: )

3. moto to MZ ETZ 250 z '82 r zarejestrowana (cała pomalowana na turkusowo :D ) - śmigałem ją po czarnym

4. MZ 250 tropik (nie pamiętam jej oznaczeń - tropik każdy wie co to za model :D) odrestaurowana na oryginał nie rejestrowana mam nadzieje ze poszła w dobre ręce

5. MZ ETZ 150 po dzwonie - chciałem ja przerabiać na enduro ale zaczęły się piękne lata szkoły średniej i skończył się zapał do dłubania

6. Mandaryna - po 14 latach od 2 sezonów :)

Tak na marginesie mój kuzyn z którym wychowałem się na jednym podwórku i razem pomykaliśmy po lasach, miał równolegle takie ciekawe moto:
1. Iż 350 (z lat '50, dwusuw, jednocylindrowy) jechał 1:1 benzyna mieszana z olejem napędowym - rosyjska technologia "gniotsa nie lamiotsa" :D
2. Panonia 250 (z lat '60, dwusuw, jednocylindrowy) węgierska maszyna - wiertarka, podobno na nich w enduro startowali :wink:


Na górę
 Offline   
 Tytuł:
Post: wtorek, 17 marca 2009, 21:02 
Honorowy bajkopisarz

Rejestracja: sobota, 28 lutego 2009, 20:36
Posty: 682
Lokalizacja: dolnośląskie Trzebnica
andrzej-dtr pisze:
moja przygoda z dwoma kółkami zaczęła się 19 lat temu i niestety nie było cyfrówek,w związku z tym nie mam foto motorków. A było ich trochę, szkoda że wtedy myślało się tylko jeździe.

ale spróbuje coś po skanować :D


A teraz po kolei :

1. OGAR 200 (JAWA 50) - pierwsze moto, ledwo sięgałem do ziemi, parę razy zaliczyłem glebę przy zatrzymywaniu i się nauczyłem. :D

2. po jakimś roku równolegle z OGAREM była MOTORYNKA i dwa KOMARY.

3. no i wymarzony na owe czasy i wiek- SIMSON S51 Comfort (12V)

4. następnie W S K 125 (trójka) to była moc :wink:

5. S H L 175 M 11, po wymianie przedniego wahacza na widelca od WSK jeździło się świetnie, bo na orginalnym wahaczu ...

6. JAWA CZ 350 to był potężny skok mocy.

7. MZ ETZ 250. bardzo krótko.

8. JAWA 350 TS , jawą jeździłem około 2 lata, w tym czasie przeszła dwa remonty kapitalne .

A potem Żona, praca itd. jednym słowy długa przerwa :cry:

9. no i wreszcie japończyk HONDA CBR 600 F1 z 89 roku, sprzęt nie do zajechania.

[ img ]


10. a teraz obecny HONDA TRANSALP XL 600 V z 99r.

[ img ]

troszkę przybrudzony po pierwszej przejażdżce w 2009 roku.

co do pozostałych motorków w miarę możliwości postaram się powklejać zdjęcia jak tylko donich dotrę.


Ostatnio zmieniony niedziela, 16 sierpnia 2009, 22:47 przez andrzej-dtr, łącznie zmieniany 17 razy.

Na górę
 Offline   
 Tytuł:
Post: wtorek, 17 marca 2009, 22:28 
Początkujący

Rejestracja: środa, 11 marca 2009, 19:47
Posty: 32
Lokalizacja: wałbrzych
Widze Andrzeju ze troche tego bylo,natomiast co sie tyczy tej przerwy [zona itp]-. to mamy podobne przejscia-ja tez odbylem taka przerwe,ale coz po kilku latach powrocilem do odkrywania moto-wdziekow o co i teraz czasem mam ''jazde''od mojej pani,tym bardziej ze boi sie jezdzic na czyms innym co nie ma min.4 kolek.O roli plecaczka moge zapomniec ha ha-pozdrawiam


Na górę
 Offline   
 Tytuł:
Post: czwartek, 19 marca 2009, 10:39 
Aktywny

Rejestracja: poniedziałek, 2 lutego 2009, 22:28
Posty: 146
Lokalizacja: Pszczyna
Witam ....

Troszkę już o mnie pisałem kiedyś w powitalni .... ale co tam :)

Pierwsze co pamiętam to Komar mojego brata (z silnikiem rometa) i te świecące chromy ....
[ img ]

Drugi brat miał już prawdziwego motóra - WSK 125 ale włożył w tą tamę silnik z 175 8)
[ img ]

Jak już troszkę mi się podrosło nastały czasy ujeżdżania własnego sprzętu w postaci komara. Następnie zostałem obdarowany wspomnianą wcześniej maszyną marki WSK którą pieczołowicie rozebrałem na części pierwsze .... nieco zmodyfikowałem (płytki przedni błotnik, obcięcie tylnego dla bardziej razowego wyglądu, szeroka opona a'la kostka na tył , splanowanie głowicy coby powera było więcej i oczywiście znaczki BMW na bak :lol: ). Na tym wynalazku zjeździłem bliższe i dalsze okolice, poznałem moją przyszłą żonę (która niedawno przyznała się że nawet koleżanką chwaliła się jak to na BMW jeździła, ha ha ha ).

Potem ślub, dzieci .... proza życia codziennego .... aż w końcu udało mi się wyperswadować towarzyszce mojego życia, że dobrze było odnowić starą pasję :P .
I tak o to na wiosnę zeszłego roku w garażu pojawiła się maszyna zwana KLE 500.
[ img ]

Fajny sprzęcik, żeby przypomnieć sobie jak się używa pojazdów dwukołowych ... ale jak na moje gabaryty trochę za słaby i za mały.

Tak więc w grudniu zaprzyjaźniłem się z wiaderkiem którym mam nadzieję troszkę świata zjeździć :)
[ img ]

No i to było by na tyle :P
Oczywiście staram się skierować na właściwą stronę moich synów tak jak mnie kiedyś mój brat :lol:

pozdrawiam wszystkich


Na górę
 Offline   
 Tytuł:
Post: czwartek, 19 marca 2009, 20:33 
Zadomowiony na dobre

Rejestracja: wtorek, 11 marca 2008, 20:08
Posty: 1083
Strona WWW: http://www.bmwmotorradgallery.pl
Lokalizacja: TARNOWSKIE GÓRY
duch07 pisze:
No to ja przy Was wyglądam bladziutko :oops: Pierwsze moto było dawno,dawno temu,ponad dwadzieścia lat. Przerobiłem sobie wtedy Junaka M10 którym nawet sie nie nacieszyłem i nie pojeździłem.Nie założyłem węża gumowego,który łączył gaźnik z filtrem powietrza i przy odpalaniu Junak kichnął a zaraz potem sie zapalił :twisted: Cała moja praca poszła w niwecz.

Duch Ty to jesteś oryginał zawsze coś takiego wymyślisz , że hej :lol:


Na górę
 Offline   
 Tytuł:
Post: czwartek, 19 marca 2009, 21:05 
Prozaik forumowy

Rejestracja: czwartek, 25 października 2007, 19:02
Posty: 329
Lokalizacja: Łabiszyn/ Bydgoszcz/ Wielka Nieszawka
No to tez opisze, mimo ze nie chcialo mi sie nic pisac 8)

Ile to ja mialem problemow z przekonaniem rodzicow do 2 kolek, ale udalo sie. Zaczynalem od Ogara 200 :)

http://www.bikepics.com/pictures/749831/

wspaniala maszyna :) hehe, ile to bylo zabawnych sytuacji z nim :) kupiony w idealnym stanie, moze to smiesznie brzmi, ale wyglad mial super ( oryg). Razem z ogrem ;) tata zakupil jawke, tzn pancernik, inaczej mowiac skuter, remoncik silnika i smigal. Ale smiesznie wygladala i cyrki z nia tez z nim sie dzialy :). Po sprzedazy obu maszyn przyszedl okres chyba tygodnia glodu... w ktorym probowalem przekonac rodzicow do wiekszego moto i zrobienia prawka kat A ( nieposzedlem na prawko, bo rodzice nie chcieli sie zgodzic na A i B). Nie bylo latwo, wezwalem wujka na pomoc, zalatwil wszystko w ciagu 15 min. Rozmowa byla okolo 22, a kolejnego dnia o 11 bylem juz posiadaczem niebieskiej ETZ 150.

http://www.bikepics.com/pictures/425867/

Bylem 2 wlasciecielem i doprowdzilem ja prawie do perfekcji. Nabilem na niej jakies 4 tys km. Wspaniala maszyna, w sam raz na miasto, nawet na dluzsze wypady, malo sie psuje, a zadbana bedzie wiernie sluzyla wlascicielowi. Coz... sprzedana... . Nastepnie kupilem ETZ 251. Mimo, ze nie miala oryg malowania, to powalala stanem:

http://www.bikepics.com/pictures/575805/

Kupiona z 1 powodu- bardziej nadawala sie na dluzsze podroze, wieksza predkosc przecietna na trasie, dobre osiagi, w miare zuzycie paliwa, no i ladny wyglad. W lipcu 2006r kolega forumowy polecil mi motocykl zony swojego kolegi. Coz... sprzedalem MZ, dolozylem troszke pieniedzy i kupilem czarno- srebrnego i zadbanego GS 500.

http://picasaweb.google.pl/bartekszam/P ... 2431180770

No i GSem zaczalem realizowac swoje plany odnosnie turystyki. Sleczalem nad mapami, planowalem i jezdzilem. Na pierwsza trase wybralem Czechy i Slowacje i jakos poszlo. Przyszedl czas na zmiane moto na cos bardziej dobranego gabarytem. Szepnalem znajomym o zmianie i tak jakos wyszlo, ze GSa przyjechala zobaczyc dlugowlosa blondyna... No i tak wyszlo, ze najpierw zwinela mnie, potem motocykl i teraz jest moja narzeczona.
Po GSie kupilem to:

http://picasaweb.google.pl/bartekszam/X ... 7682422530

Moto ogolnie po glebie, czache dostalem w kufrze i jakos poskladalem zeby jezdzilo. Na foto z profilu wyglada cacy :P Ale ogolnie z frontu podziarana. No i dalej jazda, niecale 13 tysi w sezonie. Nieco ponad rok i kolejna zmiana sprzetu. Obecnie jest to:

http://picasaweb.google.com/infanatiste ... 6190205714

To by bylo na tyle. Mam nadzieje, ze bede realizowal dalej swoje pomysly co do zwiedzania na moto. Czasami zastanawiam sie, co wyrosnie z dzieci dwojga motocyklistow :P Juz sie z narzeczona smieje, ze trza bedzie pocket bike'a kupic i mini enduro na spacery do lasu :lol:


Na górę
 Offline   
 Tytuł:
Post: piątek, 20 marca 2009, 16:34 
Honorowy bajkopisarz

Rejestracja: sobota, 28 lutego 2009, 20:36
Posty: 682
Lokalizacja: dolnośląskie Trzebnica
jules pisze:
Widze Andrzeju ze troche tego bylo,natomiast co sie tyczy tej przerwy [zona itp]-. to mamy podobne przejscia-ja tez odbylem taka przerwe,ale coz po kilku latach powrocilem do odkrywania moto-wdziekow o co i teraz czasem mam ''jazde''od mojej pani,tym bardziej ze boi sie jezdzic na czyms innym co nie ma min.4 kolek.O roli plecaczka moge zapomniec ha ha-pozdrawiam


moja pani również robi mi jazdy ale dlatego że niechętnie zabieram ja na wypady po okolicy, bo trochę trudno było by śmigać po lesie z plecaczkiem.
strachu to raczej u niej niema wytrzymuje na tylnym siedzeniu 240km/h , a mało tego zrobiła w zeszłym roku prawko na moto.

pozdrawiam


Na górę
 Offline   
 Tytuł:
Post: piątek, 20 marca 2009, 23:56 
Aktywny

Rejestracja: sobota, 14 czerwca 2008, 17:19
Posty: 164
Lokalizacja: Dublin
CeeL pisze:
duch07 pisze:
No to ja przy Was wyglądam bladziutko :oops: Pierwsze moto było dawno,dawno temu,ponad dwadzieścia lat. Przerobiłem sobie wtedy Junaka M10 którym nawet sie nie nacieszyłem i nie pojeździłem.Nie założyłem węża gumowego,który łączył gaźnik z filtrem powietrza i przy odpalaniu Junak kichnął a zaraz potem sie zapalił :twisted: Cała moja praca poszła w niwecz.

Duch Ty to jesteś oryginał zawsze coś takiego wymyślisz , że hej :lol:


Duchu to rzeczywiście miałeś pecha! Ja jeżdziłem Junakiem 2 lata bez węża i bez jakiegokolwiek filtra powietrza! Ział ogniem ale nie dokonał samozniszczenia. Za to eMka zapaliła mi się na trasie prawie 500 kilometrów od domu, ale ugasiłem i udało mi się wrócić na kołach :lol:


Na górę
 Offline   
 Tytuł:
Post: niedziela, 22 marca 2009, 17:56 
Aktywny

Rejestracja: piątek, 6 marca 2009, 21:25
Posty: 109
Lokalizacja: stolyca dln.
Tak, panowie się wypowiedzieli czas na panie.
Pierwsza moja przygoda była wsiowa, chopaki powozili mnie na motodryntce– ledwo wchodziłam w wiek swój nasty- wtedy też szybko się nauczyłam, że nie ma co się szczypać i należy trzymać się kierowcy obiema łapkami. Od tamtej pory gdzieś nasionko w głowie się rozsiedziało, żeby w końcu odezwać się z mega siłą. Pewnego pięknego dzionka zapisałam się na kurs. A żeby nie było, to prawie cały kurs odbył się z gilami po medale, bo przecież nie mogło nie padać i być zimno i w ogóle. Ale się udało.
Pierwszym motocyklem stała się suzuki gs400L zakupiona od kolegi, który tylko cos wspomniał o ew. sprzedaży. http://picasaweb.google.pl/pictuska/Historia02?authkey=Gv1sRgCNrqyvqJ1OWx4wE#5308268228488887138
Pojeździłam nią sezon i ciut i stwierdziłam, ze to jednak nie dla mnie, w sensie motóra. Wolałam coś nie przypominającego chopperka. Poza tym tak się stało, ze w drodze nad morze, tuz pod Koszalinem zgubiłam olej, no i wiadomo co się stało.
Na miejscu zdarzenia dowiedziałam się, ze drugi kolega sprzedaje bandziora, wiec nie namyślając się długo, bo to ledwo co sezon się rozpoczął, a ja zostałam bez motocykla, stałam się szczęśliwą posiadaczką tzw. „laguna”. http://picasaweb.google.pl/pictuska/Historia?authkey=Gv1sRgCKrqrajj5KymEQ#5308268049404710802
Przejechałam kraj wzdłuż i wszerz, jak piękny i szeroki i zachciało mi się młodszego ;p Ot, kobita zmienną jest. W tym momencie mam fazerka i zacieram rączki na myśl o sezonie, który już szczęśliwie rozpoczęłam. http://picasaweb.google.pl/pictuska/Historia02?authkey=Gv1sRgCNrqyvqJ1OWx4wE#5315539528834758546

wybaczcie, ze zdjęcia w ten sposób, ale już nie chciało mi się z tym bawić :D


Na górę
 Offline   
 Tytuł:
Post: niedziela, 22 marca 2009, 18:28 
Początkujący

Rejestracja: sobota, 31 stycznia 2009, 19:27
Posty: 46
Lokalizacja: Kąty Wrocławskie
Pictuska pisze:
Tak, panowie się wypowiedzieli czas na panie.
Pierwsza moja przygoda była wsiowa, chopaki powozili mnie na motodryntce– ledwo wchodziłam w wiek swój nasty- wtedy też szybko się nauczyłam, że nie ma co się szczypać i należy trzymać się kierowcy obiema łapkami. Od tamtej pory gdzieś nasionko w głowie się rozsiedziało, żeby w końcu odezwać się z mega siłą. Pewnego pięknego dzionka zapisałam się na kurs. A żeby nie było, to prawie cały kurs odbył się z gilami po medale, bo przecież nie mogło nie padać i być zimno i w ogóle. Ale się udało.
Pierwszym motocyklem stała się suzuki gs400L zakupiona od kolegi, który tylko cos wspomniał o ew. sprzedaży. http://picasaweb.google.pl/pictuska/Historia02?authkey=Gv1sRgCNrqyvqJ1OWx4wE#5308268228488887138
Pojeździłam nią sezon i ciut i stwierdziłam, ze to jednak nie dla mnie, w sensie motóra. Wolałam coś nie przypominającego chopperka. Poza tym tak się stało, ze w drodze nad morze, tuz pod Koszalinem zgubiłam olej, no i wiadomo co się stało.
Na miejscu zdarzenia dowiedziałam się, ze drugi kolega sprzedaje bandziora, wiec nie namyślając się długo, bo to ledwo co sezon się rozpoczął, a ja zostałam bez motocykla, stałam się szczęśliwą posiadaczką tzw. „laguna”. http://picasaweb.google.pl/pictuska/Historia?authkey=Gv1sRgCKrqrajj5KymEQ#5308268049404710802
Przejechałam kraj wzdłuż i wszerz, jak piękny i szeroki i zachciało mi się młodszego ;p Ot, kobita zmienną jest. W tym momencie mam fazerka i zacieram rączki na myśl o sezonie, który już szczęśliwie rozpoczęłam. http://picasaweb.google.pl/pictuska/Historia02?authkey=Gv1sRgCNrqyvqJ1OWx4wE#5315539528834758546

wybaczcie, ze zdjęcia w ten sposób, ale już nie chciało mi się z tym bawić :D



a kiedy enduro


Na górę
 Offline   
 Tytuł:
Post: poniedziałek, 23 marca 2009, 20:57 
Aktywny

Rejestracja: piątek, 6 marca 2009, 21:25
Posty: 109
Lokalizacja: stolyca dln.
kapik pisze:

a kiedy enduro


na wszystko przychodzi odpowiednia pora :D albo i nie :twisted:


Na górę
 Offline   
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz Strona 1 z 2   [ Posty: 18 ]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Przejdź do:  


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
twilightBB Style by Daniel St. Jules of Gamexe.net
wdrożenie przez iCenter - Strony internetowe Wrocław
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl