Powymiękali dzisiaj wszyscy, bo trochę popadało i im za mokro z rana było :? , więc musiałem sam na szybko zaplanować sobie popołudnie. Stojąc w przy granicy w Cieszynie wstukałem w nawi "Głuchołazy" i wyznaczyłem kilka punktów pośrednich żeby nie jechać po głównych drogach, typ trasy "optymalny". AutoMapa ładnie wytyczyła trasę lokalnymi drogami - swoją drogą nawi wpakowana w obudowę pomysłu
dzikm, skleconą wczorajszym wieczorem :P . Spodziewałem się dróg ostatniej kategorii, syto zaminowanymi plackami krowimi. Nie spodziewałem się natomiast, że tzw drogą lokalną może być dojazdówka do pola uprawnego :shock:
[ img ]W wyżej pokazanym miejscu nawigacja kazała jechać 2,5km, po czym skręcić w prawo. Ujechałem jeszcze 200m i zawróciłem, bo dojechałem do świeżo zaoranego pola :lol: Może jakiś rolnik się zapomniał :) Większość takich dróg gminnych na szczęście była przejezdna :D
[ img ][ img ]Co by to było jakbym jechał autem? Cóż, zawias do remontu po jednej wycieczce :lol:
Jedna z dróg szczególnie mi się spodobała - typowe pole, dziura za dziurą, kałuże błotne itd, a tu... dwa, całkiem spore progi zwalniające i ograniczenie do 40 :shock:
[ img ] Autem nie jechałbym szybciej niż 20-30km/h. Brakuje jeszcze do kolekcji fotoradaru i ronda, ew misiaków z suszarką :lol: A może faktycznie to była wioska piratów drogowych/polnych i bez tego się nie obejdzie? :wink: Patrząc na "dożynkowe" kukły pod domem sołtysa można się domyślić, że inaczej nie jest :lol:
[ img ]Z racji zbliżającej się później pory drogę powrotną pozwoliłem już wytyczyć bez wioskowych punktów pośrednich :(