Rzecz wydarzyła się naprawdę i to wcale nie dawno, dawno temu, lecz w zaszłym tygodniu, tyle tylko, że nie mnie a memu szanownemu teściowi, który przemierza bezkresne przestzrenie naszego pięknego kraju na motocyklu będącym owocem przyjaźni polsko-chińskiej, a który nosi swojsko brzmiące imię ROMET Z-125.
Otóż mój teść, zwany dalej Mikim, natknął się na drogę, stanowiącą niegdyś główną ulicę nieistniejącej już wioski, a która w dniu dzisiejszym wykorzystywana jest przez okoliczne gady do zażywania kąpieli słonecznych.
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]
Jeden z plażowiczów był wyjątkowo duży, a przy tym bardzo nieśmiały, dlatego też Miki musiał włożyć sporo wysiłku by móc zrobić mu kilka fotek.
[ img ]
[ img ]
Gdy w końcu żmija została zapędzona pod motocykl nasz bohater rozpoczął sesję zdjęciową.
[ img ]
[ img ]
Jednak gad szybko się tym znudził i postanowił oddalić się na z góry upatrzoną pozycję. Wykorzystał do tego nóżkę motocykla, po której dostał się na łańcuch, a następnie pod osłonę przedniej zębatki.
[ img ]
Miki próbował bezskutecznie wygnać nieproszonego gościa patyczkiem, ale efekt był taki , że gad schował się jeszcze głębiej. Narzędzi do zdemontowania pokrywy brak.
W końcu Miki zdecydował się na użycie drastycznego środka perswazji -
szmatki. Zamocował tę ostatnią do łańcucha, wrzucił bieg i jazda (powolna).
Bohater spodziewał się, Ba! był przekonany, że jego urządzenie wypchnie intruza, tymczasem po kilkukrotnym przepuszczeniu przez zębatki to ono uległo (szmata w strzępach).
Węża ani śladu.
Miki zastanawiał się, czy żmija niepostrzeżenie nie umknąła, ale nie zauważył jej nigdzie w pobliżu.
Z pewną nieśmiałością wsiadł na motocykl, tłumacząc sobie, że zrobił wszystko co można było w tych warunkach uczynić, aby gada uratować, ale cóż, jeżeli jednak nadal tam jest ... to już po nim.
Odpalił maszynę i ruszył w drogę powrotną.
W garażu zdemontował w moto co się dało i nigdzie nie zauważył śladów bytności żmiji (tzn. jej szczątków).
Uspokojony, złożył motocykl do kupy i udał się na zasłużony odpoczynek.
Następnego dnia, rano otwierając drzwi garażu usłyszał syk...
[ img ]
Na zakończenie powiem, że żmija została odłowiona i przetransportowana do lasu.