Ciekawostką jest to, że Kony na liście stoi wyżej niż odstrzelony już Kadaffi - ale z niego pewnie ropy nie będzie...
Cytuj:
Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) w Hadze orzekł w środę, że kongijski watażka Thomas Lubanga jest winny zbrodni wojennych - werbowania dzieci-żołnierzy i zmuszania ich do walki w wojnie domowej w DR Konga. To pierwszy wyrok skazujący w historii Trybunału.
Lubanga pod przymusem werbował dzieci, w wieku 15 lat i młodsze, do swojej partyzantki podczas wojny domowej w Demokratycznej Republice Konga (d. Zair) w latach 2002-2003 - ustalili trzej sędziowie orzekający w sprawie.
Lubanga kierował zbrojnym ugrupowaniem rebelianckim Unia Kongijskich Patriotów, które wykorzystywało dzieci-żołnierzy w walkach między plemionami Hema i Lendu na północnym wschodzie DRK.
- Oskarżony odebrał dzieciństwo dzieciom, które zmuszał do zabijania i gwałcenia. Napiętnował je, zanim miały szansę dorosnąć - powiedział prokurator MTK Luis Moreno Ocampo.
Lubanga nie przyznał się do winy. Twierdzi, że był przywódcą Unii Kongijskich Partyzantów, ale nie jej zbrojnego ramienia.
Wysokość kary nie jest jeszcze znana, jednak według BBC Lubanga dostanie dożywocie. MTK nie może orzekać kary śmierci.
Od sześciu lat Lubanga przebywał w areszcie śledczym przy MTK. Proces w jego sprawie rozpoczął się w 2009 roku i objął zeznania łącznie 67 świadków.
W konflikcie w DRK "ponad 60 000 ludzi zostało brutalnie zamordowanych", a na porządku dziennym były "zbiorowe gwałty i tortury oraz przeprowadzane na wielką skalę bezprawne aresztowania" - powiedziała Anneke Van Woudenberg z organizacji Human Rights Watch, która dokumentowała zbrodnie popełnione w DRK.
Media wskazują, że środowa decyzja jest bezprecedensowym wydarzeniem w 10-letniej historii Trybunału - po raz pierwszy MTK schwytał i osądził domniemanego zbrodniarza wojennego. Jest to także pierwszy międzynarodowy proces, w którym skupiono się na problemie dzieci-żołnierzy i jako taki może stanowić precedens w podobnych sprawach w przyszłości.
Cieszy fakt, że MTK przestał być insytucją medialną, a wziął się w końcu za swoje statutowe obowiązki...
Mam nadzieję, że ów Joseph Kony, sqrw*ele z syryjskiego miasta Hims zarzynające kilkuletnie dzieciaki nożami, czy amerykaniec z osławionej już podobnymi świrami bazy Lewis-McChord, który strzałami w głowę zamordował kilkanaścioro dzieciaków w Afganistanie, skończą w mękach...