| Autor |
Wiadomość |
|
slajder
|
Tytuł: mój wypadek (może ktoś zorientowany) Post: wtorek, 20 września 2011, 15:41 |
|
Rejestracja: niedziela, 20 stycznia 2008, 18:35 Posty: 358
Lokalizacja: Warszawa
|
|
Już myślałem że po kilku sezonach bezpiecznej jazdy ,jestem jak Tomi Li Dżons :lol: z dwunastoma życiami a tu nagle bęc. Stary jełop w puszce zapomniał co to lusterka,i moto siem potłukło, a razem z nim moja dupa ,kolana,i ogólnie boli mnie w człowieku do tej pory.Policja przybyła ,stary jełop przyjął naukę za dużą kasę że o punktach nie wspomnę :evil:
Jakoś się pozbierałem z tematem , nawet pogodziłem z wcześniejszym końcem sezonu ,ale dziś dostałem pismo z allianza w sprawie likwidacji szkody z oc sprawcy i troszkę krew mnie zalała.
W piśmie lakonicznie stwierdza pan likwidator że koszt naprawy jest duży i proponuje wypłatę 30 % wartości motka z tytułu szkody i sprzedaż mojej maszyny na ichniejszej giełdzie gdzie uzyskam pozostałe środki pokrywające wartość pojazdu . Nawet maja już nabywcę który chce zaklepać ten biznes :evil: Problem w tym że ja mam kaprys naprawić moto w zaciszu domowego garażu i posiadać ten sprzęt dalej,(uszkodzenia są ogólnie plastikowe,i dużo obcierek)
Poprosiłem szczegółową kalkulację z której wynika że koszt naprawy motka to 9 tysi,a wartość motka przed szkodą 12 tyś. Nie znam się na ubezpieczeniach ale słyszałem że z OC sprawcy pokrywa się naprawę do 100% wartości pojazdu. Mam wrażenie że chcą moturzystę szybko i sprawnie wykiwać. Czy ktoś otarł się o temat i może coś doradzić ? Będę pisał odwołanie i warto byłoby się porządnie przygotować
zdrówka
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
deltamotor1
|
Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany) Post: wtorek, 20 września 2011, 16:58 |
|
Rejestracja: niedziela, 8 lutego 2009, 19:58 Posty: 141
Lokalizacja: OLEŚNICA
|
|
Siemka. To jest tylko propozycja likwidatora ,ty nie musisz się na to zgadzać. Przedstawiasz kosztorys naprawczy ,który nie może przekroczyć wartości motocykla i ubezpieczalnia musi to zaakceptować . Jesteś przywiązany duchowo i emocjonalnie do swojego motka i chcesz go dalej mieć i kwita. kosztorys nie może być ''dęty'' najlepiej jeśli zrobi to warsztat motocyklowy /autoryzowany / .
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
SoD
|
Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany) Post: wtorek, 20 września 2011, 20:59 |
|
Rejestracja: piątek, 2 kwietnia 2010, 13:08 Posty: 1177
Lokalizacja: Okolice Białowieży
|
|
Ostatnio siostra miała stłuczkę samochodem, oczywiście na drugi dzień dzwoni ubezpieczyciel że mają już chętnego kupca na "skasowany samochód" po oględzinach przez znajomego mechanika nic takiego nie miało miejsca.
Dzwoń, dzwoń, dzwoń, dowiaduj się i jeszcze raz dzwoń. Po około trzech tygodniach dzwonienia, dowiadywania się, ubezpieczyciel wypłacił CAŁĄ kwotę naprawy, a przed już przysyłał z 20 gotowych pism do podpisu, żeby auto jednak "oddać".
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
Golab
|
Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany) Post: wtorek, 20 września 2011, 21:53 |
|
Rejestracja: poniedziałek, 31 maja 2010, 15:39 Posty: 1612
Lokalizacja: Białystok
|
|
Miałem podobnie, z nimi trzeba walczyć to kanalie!! Nie poddawaj sie i wydzieraj każdy grosz, jak poczują że wymiękasz to zabiorą wszystko!. Powodzenia.
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
slajder
|
Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany) Post: środa, 21 września 2011, 06:58 |
|
Rejestracja: niedziela, 20 stycznia 2008, 18:35 Posty: 358
Lokalizacja: Warszawa
|
Golab pisze: z nimi trzeba walczyć to kanalie!! Nie poddawaj sie i wydzieraj każdy grosz, jak poczują że wymiękasz to zabiorą wszystko!. Powodzenia. Dzięki Golab przyjacielu, dodałeś mi wiary i siły,tak też myślałem.Walka i tylko walka aż się krew poleje :lol: :lol: Będzie prowadzić mnie duch Leonidasa "nie dam nic,zabiorę wszystko" :lol: :lol: "A gdy przyjdą podpalić twój dom,stań u drzwi,bagnet na broń.........." PS Najprawdopodobniej będą musieli wypłacić całość z kosztorysu.Z OC sprawcy pokrywa się 100% wart.pojazdu,inaczej niż w AC gdzie jest 70%A gdy wyżej , to tzw.szkoda całkowita. Był jeszcze wyrok precedensowy z 1980 r. gdzie szkoda była pokrywana do przywrócenia stanu przed wypadkiem bez względu na koszt ,ale po wejsciu do unii przepisy się zmieniły. Piszę elaborat,zobaczymy co będzie jak zmiękną.
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
marcinjunak
|
Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany) Post: środa, 21 września 2011, 07:33 |
|
Rejestracja: piątek, 9 lipca 2010, 07:18 Posty: 916
Lokalizacja: Wawa- Dęblin
|
|
Wartość moto po wypadku to jedno, druga sprawa to uszkodzenia twojego ubrania, butów, kasku rękawic, to wszystko powinien wycenić rzeczoznawca przy oględzinach moto. Moto możesz naprawiać do 100% jego wartości i nie mogą tego podważyć, wszystko pokrywa OC sprawcy zdarzenia. Jeśli miałeś badania po wypadku w szpitalu możesz od ubezpieczyciela żądać pokrycia kosztów rehabilitacji bo głowa cię boli albo kolano i nie możesz sobie z tym poradzić.
Moja rada zażądaj ponownej wyceny, porysuj kask i buty, będą musieli to uznać, najwyżej oddasz im ciuchy ale wypłacą Ci ich równowartość. jak chcesz jeździć na tym moto oddaj go do serwisu i tam naprawią go tak jak powinni bo inaczej do ręki dostaniesz kwotę różnicy między wyceną naprawy a wartością moto po wypadku.
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
GROCHU79
|
Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany) Post: środa, 21 września 2011, 07:52 |
|
Rejestracja: czwartek, 7 października 2010, 08:23 Posty: 157
Lokalizacja: Reda
|
|
Mialem podobna sytuacje. Po trzecich ogledzinach rzeczoznawcy wkoncu wycenili jak nalezy. Dodatkowo zwrocili mi za uszkodzony: kask, buty, spodnie, kurtke rekawiczki. Na koniec jeszcze przedstawiem rachunki z leczenia powypadkowego, ktore trwalo 9 miesiecy :lol: i otrzymaem jeszcze odszkodowanie za poniesione straty na zdrowiu. na koncu jeszcze raz z tymi samymi papierami zapukalem tym razem do mojej ubezpieczalni (PZU) i otrzymalem odszkodowanie z NNW. suma sumarum stao sie tak ze za ten wypadek otrzymalem odszkodowania ok 25tysPLN a motocykl byl warty moze z 7tys. Sprawca byl ubezpieczony w Ergo Hestia (naprawde nie polecam tej ubezpieczalni)
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
klanger
|
Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany) Post: środa, 21 września 2011, 07:57 |
|
Rejestracja: czwartek, 6 stycznia 2011, 12:14 Posty: 66
|
marcinjunak pisze: Moja rada zażądaj ponownej wyceny, porysuj kask i buty, będą musieli to uznać, najwyżej oddasz im ciuchy ale wypłacą Ci ich równowartość.
Z całym szacunkiem kolego, ale za takie działania my wszyscy później płacimy podwyższone stawki. Co innego realne zniszczenia, uszkodzenia etc, i te powinny być regulowane tak jak sobie życzy tego poszkodowany, a co innego tworzenie wirtualnej rzeczywistości, by wyłudzić kasę! To jest otwarte forum, a Ty zachęcasz kolegę do złamania prawa, i oszustwa, sam łamiąc prawo. Pomyśl trochę zanim zaczniesz takie głupoty pisać. Wracając do tematu, nie odpuszczaj ubezpieczycielowi, a jak zacznie mącić, ciśniej mocniej. Na autoryzowany warsztat też uważaj, bo mam wrażenie że oni też mają jakieś układy z ubezpieczycielami i wciskają kit o tym, że nie mogą naprawy zrobić na oryginalnych częściach etc (mój przypadek).
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
newbie007
|
Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany) Post: środa, 21 września 2011, 08:35 |
|
Rejestracja: wtorek, 13 kwietnia 2010, 09:16 Posty: 1338
Lokalizacja: Południowa Wielkopolska
|
|
Jak stare jest moto? Zgaduje,ze powyzej 3 lat (5?). Wtedy ubezpieczyciel nie ma obowiazku naprawiac na orginalnych czesciach. Pamietaj o tym. Inna sprawa,ze zamiennikow do moto czesto nie ma.
A o rysowaniu kasu etc. to zapomnij. Pomijam juz aspekt morlanosci, ale moze sie zdarzyc, ze np. rzeczoznawca gdzies przypadkiem mogl miec w kadrze Twoj kask czy nawet wykorzystujac Twoja nieuwage pstryknac zdjecia kasku czy ubrania. U mnie jak przyszed wyceniac to gnida porobil zdjecia garazu. Na pytanie co wyprawia na poczatku krecil,ze musi sprawdzic w jakich warunkach trzymany jest "wrak" a pozniej przyznal,ze to wewnetrzne wytyczne. Ot taka ciekawostka.
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
Szymon
|
Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany) Post: czwartek, 22 września 2011, 14:31 |
|
Rejestracja: piątek, 5 stycznia 2007, 09:08 Posty: 146
Lokalizacja: Warszawa
|
|
W kazdym roku uzytkowania ubrabnie, buty i kask tracą w oczach ubezpieczyciela 20% wartości (nawet producent kasku zazwyczaj okresla jego zywotnosc na 5 lat i po tym zaleca wymiane na nowy), wiec mając udokumentowaną date zakupu ,wartośc policzą ci od obecnej wartosci rynkowej. Kask po uderzeniu o ziemię traktowany jest z miejsca jako zniszczony. Jak postanowisz przygarnąć odszkodowanie za ubranie, najpewniej zabiorą Ci stare ubranie, tylko po to by je zniczyć i byś wiecej kasy na nie nie wycyganił. My patrzymy na nich jak na oszustów a oni na nas, a interes sie kręci.
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
Vlad
|
Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany) Post: czwartek, 22 września 2011, 14:52 |
|
Rejestracja: środa, 1 sierpnia 2007, 16:53 Posty: 393
Lokalizacja: Bydgoszcz
|
|
Mój znajomy na takie okoliczności, a miał ich kilka, idzie zaraz do radcy prawnego. Prawnik pisze stosowne pismo i wysyła ze swojej kancelarii. Podobno po takim piśmie kończą się wszelkie dyskusje i ubezpieczalnia zaczyna normalniej postępować, pozdrawiam
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
zabrzak
|
Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany) Post: wtorek, 27 września 2011, 07:26 |
|
Rejestracja: czwartek, 22 września 2011, 19:08 Posty: 33
Strona WWW: http://www.advtrip.pl
Lokalizacja: Zabrze
|
|
a więc tak ..... ważne jest (bardziej korzystne w Twoim wypadku) aby nie powstała szkoda całkowita ! To znaczy aby koszt naprawy nie przekroczył wartości rynkowej Twojego motocykla (informacje o wartrości rynkowej dostarczy Ci EuroTAX - posiada go praktycznie każdy agent ubezpieczeniowy) Jeżeli naprawa nie przekracza tej wartości to: - udajesz się do Biegłego Sądowego - rzeczoznawcy i prosisz o sporządzenie wyceny naprawy (ważne aby był Biegły Sądowy - to musisz sprawdzić) Opinia taka to koszt ok 200 zł. Można ją sporządzić na podtsawie protokołu oględzin z ubezpieczalni jak i z natury czyli z motocykla - przedstawiasz swoją wycenę u ubezpieczyciela z prośbą o jej akceptację (w tym wypadku Allianz) Taka opinia będzie różniła się pewno znacznie od tej sporządzonej przez likwidatora. Szczególnie w wartościach części oraz roboczogodzinach naprawy. Dodatkowo likwidator pewno policzył tzw. amortyzację. Jeżeli szkoda jest likwidowana z OC sprawcy to: - ubezpieczyciel nie może liczyć amortyzacji - przedstawiać do wyceny tzw. zamienników itp. To opisane jest w ustawie o ubezpieczeniach !!!
Tu na 90% zweryfikują swoją wycenę i poinformują Cię, że wypłacą odszkodowanie w tej formie jeżeli dokonasz naprawy u autoryzowanego dealera i przedstawisz faktury ! Nie masz takiego obowiązki - motocykl możesz zakopać w ogródku w takim stanie jakim jest lub sprzedać go uszkodzonym a odszkodowanie należy Ci się jak psu buda ! Najprawdopodobniej wypłacą kwotę ze swojej pierwszej propozycji (no może z małymi modyfikacjami) W tym wypadku oddajesz sprawę do Sądu - fakt trwa to trochę warto !!! Jeżeli będziesz miał problem to chętnie udostępnie namiary na firmę która pomoże !
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
newbie007
|
Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany) Post: wtorek, 27 września 2011, 07:39 |
|
Rejestracja: wtorek, 13 kwietnia 2010, 09:16 Posty: 1338
Lokalizacja: Południowa Wielkopolska
|
|
Bardzo rzeczowy post. Pytanie: Ile trwa taka sprawa? Dzieki!
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
zabrzak
|
Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany) Post: środa, 28 września 2011, 13:04 |
|
Rejestracja: czwartek, 22 września 2011, 19:08 Posty: 33
Strona WWW: http://www.advtrip.pl
Lokalizacja: Zabrze
|
|
...to już od Sądu zależy jego terminów, organizacji itp. Na pewno będzie powołany biegły (stąd ważne aby wycena też przez biegłego była sporządzona), duże prawdopodobieństwo też, że ubezpieczalnia się odwoła od wyroku (myślę, że dla zasady bo taką ma możliwość i sposób rozwiązywania takich spraw - pewno dlatego, że wielu ludzi ze względu na właśnie czas odpuszcza temat) ale konkretnie bo pytasz o czas .... myślę, że do 2 lat !
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
tomm
|
Tytuł: Re: mój wypadek (może ktoś zorientowany) Post: środa, 28 września 2011, 15:58 |
|
Rejestracja: poniedziałek, 6 września 2010, 20:11 Posty: 20
Lokalizacja: Wro
|
|
a tak przy okazji: warto się mocno zaangażować w tzw. "szkodę na osobie" z którą jest związane nie tylko odszkodowanie (np. za koszty leczenia, dojazdu do lekarza, opieki osób najbliższych czy też specjalnej diety) ale przede wszystkim zadośćuczynienie za doznaną krzywdę, ból i cierpienie. Zasadą jest, że tego rodzaju roszczenia zgłasza się po zakończeniu leczenia ale nie ma przeciwskazań, żeby już na wcześniejszym etapie zgłosić roszczenie częściowe. Bardzo ważne jest każde zaświadczenie od lekarza, ale nie tylko - tu jako poszkodowany możesz trafić na komisję lekarską i ważne jest jak opiszesz swoje dolegliwości (tzn. aby opisać je wszystkie). Podstawowa reguła: masz 3 lata na tego typu zgłoszenie, żeby sprawa nie uległa przedawnieniu. Przy obecnych tendencjach w zasądzaniu odszkodowań może się okazać, że uzyskasz znacznie wyższą kwotę z tego tytułu niż ze szkody rzeczowej. Za banalne skręcenie kręgosłupa szyjnego można spokojnie uzyskać koło 5 tys
|
|
| Na górę |
Offline |
 |